Syberia

Syberia to jeden z tytułów, który mocno kojarzył mi się z PeCetem. Jako niepoprawny, zatwardziały gracz konsolowy, minąłem się z tą serią z obojętnością. Tak samo podszedłem do nie tak dawnej premiery trójki. Sony zrobiło mi jednak niespodziankę dodając do oferty PlayStation Plus kolekcję w której skład wchodzi pierwsza i druga część.

Przeskakując z tytułu na tytuł szukałem takiego, który przykuje mnie ponownie na dłużej do ekranu. Pierwszą część Syberii włączyłem troszeczkę od niechcenia. Na szczęście dałem jej nieco więcej niż pierwsze 15 minut. Minął jeden dzień od momentu pierwszego odpalenia, a ja piszę ten tekst po jej ukończeniu. I nie dlatego, że jest okropnie krótka. Urzekł mnie klimat tego tytułu. Delikatne dźwięki, jesienna, spokojna stylistyka, i te dziwne, przyciągające moją uwagę roboty. Zastanawiałem się przez chwilę czego mogę się spodziewać od tej gry. I takie zastanowienie przewijało się w jeszcze jednym kadrze, jeszcze jednym fragmencie miasta, budynku, tylko chwili aby zobaczyć co będzie dalej.

Gra opowiada historię prawniczki Kate Walker, która pojawia się w małym, spokojnym francuskim miasteczku Valadilene, aby podpisać kontrakt na zakup fabryki zabawek. Kontrahentka niestety zmarła, ale okazało się, że współwłaścicielem jest również jej brat. Nie będę więcej używał spojlerów, ale powiem tylko tyle, że na poszukiwaniach właśnie tej osoby oparto całą fabułę. Przy okazji poznamy kilkoro innych postaci i ich krótkie, lecz często osobliwe historie. Muszę przyznać, że twórcy gry świetnie oddali klimat w pewnym sensie wyludnionych lokacji. Podczas całej przygody odczuwamy pewną pustkę, która ogarnia całą krainę. I nie dlatego, że miał miejsce jakiś kataklizm. Twórcy celowo narzucili dosłownie kilka postaci na jedną lokację. Stworzyli je jednak z dobrym pietyzmem, odpowiednio dobierając aktorów. Z ich wypowiedzi czuć dziwny, melancholijny klimat. Całości dopełnia kontakt z robotami, które to również przemawiają ludzkim głosem. Podczas całej przygody spotkamy ich tylu ilu ludzi. Dają jednak namiastkę odkrywania czegoś nowego. Pewnej fantazji oraz przygody. Całość idealnie kontrastuje z życiem prywatnym Kate. Mamy przy sobie telefon na który co jakiś czas wydzwania niecierpliwy szef, który zdaje się nie dowierzać skomplikowaniu przygody z jaką zmierza się główna bohaterka. Mamy też kontakt z partnerem Kate, jej przyjaciółką oraz mamą.

Syberia nie jest grą dla każdego. Nie ma w niej ani krzty akcji. Jest za to mocno powolna eksploracja. Obarczona również błędami kolizji, które mogą frustrować tych mniej cierpliwych. Jest to spowodowane portem na konsole i dostosowaniem gry pod pada. Pierwotnie gra była obsługiwana myszką – tzw point & click. Widać to doskonale. Zerknąłem również jak wyglądała wersja na PC i mam wrażenie, że konsolowa jest uboższa w grafikę.

Dlatego nie jestem w stanie polecić jej każdemu. Będą się przy niej czuć dobrze głównie osoby nastawione na spokojną eksplorację oraz zagadki w stylu HOPA. Jeżeli szukasz fajnego, spokojnego, nieco melancholijnego klimatu, lubisz odkrywać ciekawe historie, a może na dodatek jesteś miłośnikiem stylu steampunk – to dla Ciebie będzie ten tytuł. Mnie urzekł właśnie tą atmosferą, a także również pewną refleksyjnością, na tyle mocno, że zdecydowałem się na ten wpis.

12