Relacja z Pog(R)adajmy: Marzec 2018 w Krakowie

W marcu wróciłem do Krakowa – po półtora roku pracy w innych miastach. Ależ to zleciało! Nie był to najłatwiejszy czas w moim życiu, ale wyciągnąłem z niego wiele. Poza aspektem typowo zawodowym miałem okazję uczestniczyć, a także poprowadzić kilka Pog(R)adajmy – w Bydgoszczy oraz w Częstochowie. Inne doświadczenia dały mi fajny ogląd jak nasze spotkania są różne w wielu miastach. Jak społeczności Graczy są zróżnicowane. Mianownikiem wspólnym jest natomiast chęć dzielenia swojej pasji z innymi. W Krakowie przywitało mnie wiele osób w tym całkiem sporo nowych twarzy. Bywałem tutaj kilka razy podczas tej długiej rozłąki, więc mimo wszystko nadal czułem się jak u siebie.

Wyjeżdżając z Krakowa podjąłem również jedną istotną decyzję. Organizatorzy, których wyznaczyłem na moje zastępstwo – Ola, Kuba i Goletz – mieli nadal dzierżyć miano prowadzących po moim powrocie. Tak też to obwieściłem na początku marcowego spotkania aby każdy miał jasność kto przewodzi Krakowem i jest głównym dowodzącym. Wspomniana trójka, która podczas mojej nieobecności – mam wrażenie – wyniosła spotkania jeszcze wyżej niż ja potrafiłem. Stąd miano uczestnika uważam teraz za jak najbardziej wygodne 🙂

Od lewej: Kuba i Goletz.

Na początku tradycyjnie Goletz omówił czym jest Pog(R)adajmy, zachęcił nowe osoby do przestawienia się, po uczestnikach puściliśmy pamiątkowe zeszyty i ruszyliśmy z dyskusją. Główny temat mógł wydawać się dość kontrowersyjny. Biorąc pod uwagę rankingi gier, które zarobiły najwięcej pieniędzy pod koniec 2017 roku, ukuliśmy hipotezę o zmierzchu ery gier single player. To gry takie jak GTA V Online, Call of Duty WWII, Star Wars Battlefront II (pomimo „afery” z loot boxami) czy Playerunknown’s Battlegrounds przyniosły im twórcom największe profity. Zastanawialiśmy się czy faktycznie większość ludzi na spotkaniu preferuje tryb online w grach i to determinuje ich zakup.

Zdania były podzielone z lekką przewagą osób preferujących tryb single player. Pojawiły się opinie, że owszem dla twórców najbardziej opłacalnym może okazać się tworzenie dodatkowych zawartości do trybów wieloosobowych w grach, jednak niezmienia to faktu, że wielu Graczy uwielbia gry z kampanią dla jednej osoby, gry nastawione na fabułę, gry które można zwyczajnie ukończyć. Bez takich tytułów my Gracze nie widzimy naszego rynku.

Ciekawym było jak w pewnym momencie dyskusja odbiegła w stronę znajdziek i achievmentów w grach, które w teorii uznaliśmy za dobre w podtrzymaniu Graczy przy danej marce na dłużej, w trybie single player. Okazało się, że znajdźki są przez nas lubiane, ale tylko te które faktycznie dają nam poczucie odkrywania zakamarków danej gry, są ciekawie zaprojektowane, dają nam unikatowe nagrody (np. materiały z za kulis produkcji). Chyba wszyscy wspólnie okazaliśmy przejaw znudzenia sekretami poupychanymi w grach sandboksowych. Serie takie jak Assassin’s Creed, Far Cry czy GTA (odstrzeliwanie gołębi) nagle pojawiły się na naszej czarnej liście pod tym kątem. Dyskusja tak rozgrzała, że ciężko było sprowadzić ją na pierwotne tory.

To z jednej strony bardzo dobrze, bo właśnie o to chodzi w tych spotkaniach – aby każdy się wygadał. Temat okazał się tak obszerny, że zahaczyliśmy również o pojęcie gier „2AA” czyli takich na światowym poziomie, tworzonych przez nie aż takie wielkie, często niezależne studia. Pozycje takie jak Hellblade: Senua’s Sacrifice zdaniem kilku uczestników staną się nowym trendem i to one zagwarantują w przyszłości dużo pieniędzy im twórcom. Był to również argument za tym aby być spokojnym o tryb single player – dzięki m.in. takim grom nie może on odejść na drugi plan.

Dyskusja trwała aż do 21:20 co jest ponad normą, ponieważ zazwyczaj staramy się wyhamować przed 21:00 aby zdążyć z innymi rzeczami. Tutaj chłopaki na szybko jeszcze przedstawili aktualne newsy, które jak się okazało, po tak żwawej dyskusji rozpłąnęły niczym chrust dorzucony do ogniska – po chwili ponownie trzeba było wszystko gasić bo czekały jeszcze drobne upominki do rozdania.

Tradydycjnym punktem spotkań jest tzw. rozGRAdawanie lub inteGRANIE – w tym pierwszym losujemy upominki, które przynieśli organizatorzy, inni Gracze i dobrowolni sponsorzy. W drugim walczymy o te upominki w turniejach czy quizach.

Całe spotkanie dobiegło końca przed 22:00. Cybermachina zafundowała nam tradycyjnie po butelce smakowej do rozlania dla chętnych i mogliśmy jeszcze dać się ponieść dyskusji w kuluarach. Ja przeniosłem się na moment w okolice baru aby tylko zerknąć na wynik Barcelony. Było 3:0, mogłem spokojnie oddać się dalszemu gadaniu z pozostałymi uczestnikami.

Powrót do Krakowa już na stałe okazał się wyjątkowym doświadczeniem. Świetnie jest widzieć jak ludzie, którzy kilka lat temu (jak to brzmi) przychodzili na spotkania jako uczestnicy, czasem się wypowiadali, rzucali żartami a niekiedy siedzieli cicho (no może poza Goltzem) teraz perefekcyjnie moderowali dyskusją i dodawali unikatowego klimatu całemu wydarzeniu. Ludziom chyba faktycznie to nasze całe Pog(R)adajmy się podoba. Zresztą, regularna frekwencja w okolicach 30 osób mówi chyba sama za siebie. A to tylko jedno miasto z obecnych jedynastu. Chcesz wiedzieć jak było w innych? Śledź fanpage Pogradajmy.pl i grupę Pog(R)adajmy – spotkania dla Graczy i pracowników gamedevu. A my wydzimy się w Krakowie już w kwietniu! – zaraz, to przecież za moment.

Więcej o inicjatywie przeczytacie na www.pogradajmy.pl