Nadrobić zaległości… już teraz!

Na bank każdy z Was ma w swojej kolekcji gry, w które… jeszcze nie zagrał (jeżeli jesteś wyjątkiem to w pewnym sensie Tobie zazdroszczę!). Uwielbiam ten czas w trakcie targów gier (E3, Gamescom) i zaraz po. Ponieważ oglądając zwiastuny nadchodzących produkcji, pojawia się we mnie niesamowita motywacja do nadrobienia zaległości w grach! Chcę być na bieżąco z tymi produkcjami, które są prezentowane.

I choć z byciem na bieżąco z grami nie mam większego problemu – nie muszę grać we wszystko na premierę, nie ulegam modom na dane produkcje – to jednak chęć bycia „na czasie” przemawia do mnie z jednego powodu. To właśnie w teraźniejszości wiele produkcji smakuje najlepiej. Oczywiście po upływie roku, dwóch, dalej często gra się dobrze w dane produkcje. Niemniej po takim czasie często trudno jest się za nie zabrać. I później te gry leżą i leżą, tracą na wartości, w niektórych przypadkach ulegają przedawnieniu. Zagrajcie w niektóre hity sprzed 5-10 lat wstecz – dziś w większości nie będą smakowały jak dawniej. Również w niektóre ulubione serie gier chcę grać po prostu od razu jak się ukazują (lub najdalej w kilka miesięcy po premierze, kiedy już ich cena się unormuje).

Jeszcze inaczej jest jak w moim przypadku. Mam pewną „nerwicę Gracza” przez którą m.in. nie potrafię zabrać się za serię, która mnie interesuje – od środka. Nie zagram w najnowszego Resident Evill jeżeli nie zaliczę do tego czasu poprzedników. Oczywiście staram się z tym siłować, ale nie zawsze to wychodzi oraz nie zawsze też czerpię po takiej „siłce” satysfakcję. Myślę jednak, że na tę dolegliwość mogą popadać osoby, które rosły razem z daną marką konsol/seriami gier. Bo jak mogę zarzucić komuś młodszemu (będzie lekki paradoks, ale olać to – to tylko przykład) granie najpierw w MGS V: The Phantom Pain, nie grając np. we wcześniejszego MGS 3: Snake Eater albo MGS: Peace Walker. W moim odczuciu, ruszając tylko ostatnią część, wiele się traci nie znając otoczki fabularnej poprzedników. Ale ktoś kto „nie rósł” z tym grami – on może nawet tych tytułów nie kojarzyć i będzie się bawił przy nowym MGS’ie równie świetnie jak ja. Niemniej to jest właśnie element tej „nerwicy” o której pisałem – ja zagrać w coś „od środka” tak nie potrafię (chyba, że fabuły nie są mocno powiązane, ale to i tak muszę wiele przed tym przeanalizować).

Metal-Gear-Solid-V-The-Phantom-Pain-11

Nie potrafię inaczej jeszcze z jednego powodu. Jestem kolekcjonerem gier. Sądzę, że również kiedyś zachłysnąłem się możliwością posiadania dużej ilości gier, tanim kosztem. Nie, nie mówię o piratach. Chodzi mi o rynek gier używanych w Anglii. Jak pojedziesz kiedyś do Anglii to dla Ciebie, polski Graczu, będzie to jedno wielkie Eldorado. Ja tę ekscytację przeżyłem jakieś 8 lat temu, gdzie nasze lokalne sklepy z grami gdzieś tam się przebijały, ale były raczej w cieniu Saturnuów i innych MediaMarktów. Dziś nadal, jadąc do Londynu, przeżywam zawsze to samo 🙂 To jest mega uczucie, ale od jakiegoś czasu zacząłem się hamować. Za dużo tych gier, zdecydowanie za dużo. Wracając do sedna, mam ich na półce mnóstwo (wiem, teraz dużo ludzi mówi, że ma na Steam setki – tak, ja też mam w PS Plusie multum gier, ale teraz dodaj te dwa segmenty do siebie). I właśnie ta ich mnogość w posiadaniu sprawia, że tym bardziej nie mogę ruszyć np. takiego Skyrim, ponieważ jestem w posiadaniu Obliviona w edycji GOTY. Nie zagram w nowego Deus Ex’a bo na półce leży nieskończony „Bunt Ludzkości”. I tak dalej, i tak dalej.

03

Jednak teraz, właśnie po targach E3 2016, kiedy nadchodzące gry skutecznie podjarały moje growe ego, zamierzam się za to wszystko zabrać. I polecam Tobie Graczu też doczekać kiedyś takiego momentu. Ja zaczynam od platformy PS2. Na razie nie wszystko, a tylko tytuły, które mają bezpośrednie kontynuacje oraz te z mojego ulubionego gatunku (survival-horror). Następnie ruszę gry w HD-kolekcji z PS2 na PS3. W między czasie PSP w podróży. Później „normalne” gry na PS3, Vita w podróży i PS4… Uff, plany są zawsze dobre – jednak wszystko zależy od ich realizacji. Plan ten już nieco zmodyfikowałem na granie w starocie w tygodniu, po pracy lub przed, kiedy nie mam czasu na mega wczutę – a nadrabianie zaległości z PS4 aby też nie zwiększać przepaści pomiędzy grami obecnymi, pozostawiam na weekendy. Oczywiście to też w momencie kiedy nie będę miał innych planów. Motywujecie mnie również Wy, bo gadanie o grach z Wami (w sklepie, na spotkaniach), dodaje zawsze mocnego motywatora do ogrania tego wszystkiego co się chce i na co się czeka – dzięki za to!

PSX. Póki co na PS2 odpaliłem Ultimate Spider-Man (którego zastanawiam się czy nie olać – na razie jest nudny), Brothers in Arms: Road to Hill 30 (gra miała potencjał, grałbym w nią… jakieś 10 lat temu – teraz mimo wszystko z miejsca wyleciała z listy „do zaliczenia”) i Driver: Parallel Lines. Ten ostatni już nieco się zestarzał (widać to m.in. po otoczeniu w grze), ale ta muza w radiu z lat siedemdziesiątych! Ciekawi mnie jeszcze twist fabularny przerzucający nas do lat 2000. Ciekawe jaką tutaj utwory zapodano w radiu…

PS2. Z zaległości mam jeszcze inne rzeczy. Właśnie wybieram się na 10 urodziny serwisu GameMusic.pl. Do napisania została mi relacja z Digital Dragons, Magnificon 2016, czerwcowego Pog(R)adajamy, jeszcze jeden tekst chodzi mi po głowie… a po spotkaniu dojdzie kolejne sprawozdanie. Może po drodze odwiedzę jeszcze czwartą edycję Retro Gralni. Czasu potrzeba, więcej czasu! Wiem, Ty też tak masz. Ale musimy przestać marudzić i jak tylko można, po prostu brać się za to. Tym mniej zaległości tym chyba lepiej i ponoć zdrowiej nawet…