Nadrabiam! #2 Podsumowanie Lutego 2019 – Wrrr! Ganados zwinne i trudne, ale do czasu

W lutym na swojej liście zaległości odhaczyłem naprawdę sporo gier! Nie wymienię tutaj wszystkich, ale opiszę te którym poświęciłem nieco więcej czasu. Daj znać w komentarzu na fanpagu co samemu obecnie nadrabiasz.

Piła mechaniczna dudni mi w uszach
Nareszcie! Po tak długim czasie w końcu odpaliłem Resident Evil 4! Posiadam tę grę w wersji w steelbooku. Grałem już w ten tytuł wcześniej, ale tylko chwilę na moim pierwszym konwencie mangi i anime w Bydgoszczy (ponad 10 lat temu). Początek gry był dla mnie dość specyficzny. Pamiętałem zachwyty z prasy growej na temat tej części. Zmiana konwencji, należyte odświeżenie, rewolucja w serii. I faktycznie, biorąc pod uwagę poprzednie odsłony Resident Evil, tutaj mamy do czynienia z mocno odmienionym gameplay’em. Do tego stopnia, że gra z samego początku wydała mi się bardzo trudna (a grałem na normalu). Mało tego, nie mogłem powiedzieć, że widzę tu rewolucje w gatunku survival-horroru. Tego typu widok kamery i dość podobne poruszanie postacią pojawiło się jakieś dwa lata wcześniej w serii Project Zero i tą serią widzę tutaj kilka inspiracji w mechanice gry. Tak samo jak serią Silent Hill i dodaniem w niektórych miejscach bardziej schizowego klimatu. Trzeba też pamiętać, że pierwszym „nowym” Residentem był remake jedynki, który wyszedł genialnie na konsoli GameCube. Co ciekawe, myślę że odnajdą się w tym tytule osoby, które grały już w Resident Evil 7 – biorąc pod uwagę tę brudną stylistykę.

Musiałem zrobić krótką przerwę od tego tytułu, ale kiedy powróciłem ponownie i zagryzłem zęby – oj, co tutaj się działo! Jest to jeden z nielicznych tytułów w moim dorobku growym, przy którym faktycznie potrafiłem wydrzeć się automatycznie będąc zaskoczonym przez przeciwnika. Bo w tego typu gry gram oczywiście o zmroku, przy zgaszonym świetle (z lekkim, sugestywnym oświetleniem aby nie zepsuć wzroku) i na słuchawkach (posiadam dobry sprzęt od Razera z naprawdę dobrym dźwiękiem przestrzennym – słychać przeciwników z oddali oraz z konkretnych stron). Nie brakuje w grze również nieco infantylizmów charakterystycznych dla serii od czasów Resident Evil: Code Veronica – ale można to potraktować jako minimalny rozluźniacz. Reasumując, obecnie jestem już przy końcówce z tego co kojarzę (rozdział 5-3), ale bardzo spodobał mi się ten tytuł! Z chęcią sprawdziłbym remake, ale niekoniecznie HD tylko… Resident Evil 4 Remake – oczami wyobraźni widzę trailer na E3, w którym Leon S. Kennedy wysiada z samochodu jak w pierwszych scenach gry i spogląda w oddali na specyficznie wyglądającą wioskę. Będą piski na widowni jak to zapowiedzą, a tak pewnie będzie prędzej czy później.

Diabeł zapłakał po raz trzeci… tym razem rodząc się na nowo
Kolejny z tytułów na liście nieodhaczonych był Devil May Cry 3 – przez wielu uważany za najlepszą część serii (przez Ciebie również?). Nie wiem, mi się nawet dwójka podobała, a co dopiero miało by być z taką chwaloną częścią trzecią. Trójkę pamiętałem po znakomitym trailerze z genialną muzyką – czasy dem na płytach – pamiętasz to? I ta muzyka tu jest! Ba, jest jej naprawdę sporo! I co tu się w tej grze wyprawia! Po pierwszych dwóch misjach musiałem zrobić przerwę by dać odpocząć palcom. Capcom w krótkim czasie wydał dwie naprawdę trudne gry – to były faktycznie ciekawe czasy! W Devila również gram na normalu, a i tak pocę się czasami jak głupi. Obecnie mam zaliczoną ósmą misję i szczerze nie mogę doczekać się kiedy skończę ten tekst i chwycę za pada! Dlatego o DMC 3 pewnie szerzej napiszę w następnym wpisie.

Nieznany kot, który mile zaskoczył
Kojarzycie grę Legend of Kay? Tak, na pewno znajdą się wyjątki. Jednak z pewnością nie jest to tytuł, który wybił się z tłumu takich szlagierów jak Ratchet & Clank, Jak and Daxter, Sly, Sonic, Mario i inne. A w sumie szkoda, bo gra ma bardzo przyjemny gameplay i kapitalny wręcz dubbing! Nie dziwię się, że Sony zdecydowało się wydać tę grę w PlayStation Plusie – możliwe, że była ona bardziej popularna na Zachodzie lub w Stanach niż u nas w Polsce. Polecam jeżeli szukacie fajnej, luźniej platformówki.

Zły Bond przy dobrym bicie
Wiecie za co lubię gry o Agencie 007? Ponieważ jest to pewien specyficzny gatunek gier, który aż się prosi aby odpalić go na easy i przez moment poczuć się jak w filmie. Tak, dobrze przeczytałeś – nauczyłem się grać w Bondy na easy i sprawa mi to niesłychaną frajdę! Męczyłem się chyba z Agent Under Fire tylko dlatego, że na wyższym poziomie trudności przeciwnicy byli bardziej odporni na kule, a ja mniej. Ale tak nie funkcjonuje Bond – to przecież on niszczy przeciwników jednym strzałem, a nie na odwrót! GoldenEye: Rogue Agent – graliście? Nie pamiętałem czym różnił się ten GoldenEye od filmu i starej wersji na N64. Wiesz czym? Tutaj wcielamy się w tego „złego”. I jest to całkiem fajna zabawa. Na dłuższą metę dość nużąca, ale można się pobawić w strzelanie. Polecam zwiększyć poziom muzyki przygrywającej w tle, wyciszyć dźwięki strzałów – to jest dopiero zabawa! Ścieżka dźwiękowa w grze naprawdę wyszła, dobrze nakręca – chociaż gra niedomaga technicznie. Zdarzyło się nawet zaciąć samej muzyce w wielu miejscach. Grę polecam totalnym freakom Bonda, reszta może rozważyć tytuł opisany poniżej.

Chillblast
Filmowy początek – mam nowe moce
Project Snowblind leżał na mojej półce i czekał – w sumie nie wiem na co. Kiedyś, w dawnym PSX Extreme czytałem recenzję i pewnie dlatego kupiłem ten tytuł po jakiejś taniości. A może dlatego, że to FPS? Sam już dobrze nie pamiętam. Jakie moje miłe zaskoczenie, że początek jest naprawdę wciągający! Gra po pierwszych wrażeniach posiada bardzo dobry gunplay. Więcej się nie rozpiszę, ponieważ dopiero rozpocząłem swoją przygodę – a Ty grałeś w ten tytuł?

Bracia na wojnie
Brothers in Arms: Road to Hill 30 to tytuł, który kiedyś odpaliłem, przeszedłem jedną misję, coś mi się w nim nie spodobało i odłożyłem na półkę. Teraz już pamiętam co – zarządzanie zespołem i bardziej strategiczny charakter gry. Oczekiwałem po tym tytule zwykłego, wojennego FPSa pokroju Medal of Honor czy Call of Duty. To jest nieco inna gra. Jednym przypadnie to urozmaicenie do gustu – mi niekoniecznie. Podoba mi się za to mniej dynamiczna walka, ciekawie oddane fizyka broni (celownik mocno ucieka po strzale) oraz narracja w grze oddającą należytą powagę i okrucieństwo wojny. Póki co daje szansę i zobaczymy czy wrócę do tego tytułu w podsumowaniu za miesiąc.

Książe Persji daj się polubić
Z czym kojarzy Ci się Prince of Persia: Warrior Within? Z dobrą muzyką przygrywającą w tle i mrocznym wydaniem księcia? O tak! Dlatego muszę ten tytuł przejść w końcu! Jednak dalej odbijam się od sterowania walki i jakimś takim średnim dynamizmem. Kiedyś znudziłem się pełną wersją i teraz ponownie ciężko mi jest powrócić. Napisz czy warto – potrzeba mi motywacji. Chociaż ta muzyka też dobrze motywuje…

Czas na przygodę!
Jeżeli śledzisz mój kanał YouTube to mogłeś zauważyć, że dodałem film z pierwszych 15 minut gry Dragon Quest VIII: Journey of the Cursed King. Czy gram dalej? Oczywiście! Mam nabite obecnie 8 godziny gry. Jednak nie przechodzę tej gry w domu, a na wyjeździe z bratem mojej dziewczyny. Gra jest tak świetnie zrobiona, że nawet casuale mogą bez problemu zagrać, powalczyć i poznać co oznacza skrót jrpg. Większość początkowych walk można przejść wciskając tylko przycisk ataku i sporadycznie lecząc postać – niektórych to znuży, a ja docenię, bo jak wspomniałem, dzięki temu w grę może zagrać każdy. Posiada również bardzo atrakcyjny dubbing i klimat przygody. Jest to chyba pierwsza gra, w której robiąc save’a musiałem udać się do kościoła i skorzystać ze spowiedzi. Ciekawe rozwiązanie, bardzo szanuję za taki design gry. A co jeżeli postać Ci zginie? Wracasz do wioski z połową kwoty zebranych monet i tyle. Ale nie tracisz EXPa, którego zgromadziłeś po drodze. A jak chcesz wskrzesić kompana to również musisz udać się do kościoła, wybrać opcję „rezurekcja”, zapłacić na tacę (autentyk) i voila – Twój towarzysz wraca do żywych! Prędko tej gry pewnie nie skończę, ale takiej pozycji na wyjazdy i luźny odpoczynek naprawdę poszukiwałem.

Szok, co to za tytuł!
I w sumie kończyłbym to podsumowanie gdyby nie gra, którą otrzymałem od dewelopera, studia Bedtime Digital Games, w celach pokazania Ci pierwszych 15 minut gry. Czy kojarzysz grę Figment? Ja nie kojarzyłem. Jest to gra wydana w 2017 roku. Jak przeczytam z opisu na Steam jest to „gra przygodowa akcji, w której gracz poznaje wyjątkowy, surrealistyczny świat pełen muzyki, humoru i wielowarstwowych wątków”. Obejrzałem trailer i mój entuzjazm wniósł się na wyżyny! Lubie takie surrealistyczne produkcje, w których dodatkowo podkreślony jest wątek muzyczny. Ale tego co zobaczyłem w pierwszych 15 minutach aż się nie spodziewałem. Gra rozpoczyna się od tragedii – wypadku samochodowego, którego nie znamy finału. Słyszeliśmy trzask samochodu, krzyki rodziców i płacz dziecka. Następnie gra przenosi nas do dziwnego świata. Do świata, którego bohaterowie – mamy takie wrażenie, posługują się metaforami. Już pierwszy przeciwnik reprezentuje coś w rodzaju pesymizmu, który zniechęca Cię do dalszych działań. Koniecznie obejrzyj gameplay na moim kanale (jak już się pojawi). Warto też dodać, że gra posiada polską wersję językową (napisy).

SOUNDTRACK Z GRY FIGMENT

Endless Mode w ZAMB! – polecam!
Oczywiście, jeżeli pracowało się przy jakimś tytule to z miejsca się taki tytuł poleca. Ale ja nie zamierzam wciskać Ci kitu. Serio uważam, jako Gracz, że Endless Mode w ZAMB! Endless Extermination wyszedł bardzo dobrze. Wiem, bo próbowałem pobić wyniki Graczy. Udało mi się w 6 planszach z 9 i to po bardzo długim graniu. Bawiłem się przednio. Teraz Ty możesz spróbować pobić moje wyniki. Moja praca przy tym projekcie dobiegła już końca, obecnie nie jestem już pracownikiem Nano Games dlatego to może jeszcze bardziej uwypukli Ci moją szczerość.

Tak jak pisałem na początku, było bardzo dużo grania w tym miesiącu! A gdzie tu jeszcze znaleźć czas na nowości! Oj tam, zawsze się znajdzie. Może od czasu do czasu pokuszę się o jakąś szerszą recenzję czegoś co miało nie dawno premierę. Tymczasem wracam do grania i nadrabiania, bo gry są po to aby je przejść – a przynajmniej te, które posiadamy na swoich półkach. Czas grać! Do kolejnego wpisu za miesiąc.

Przydatny post? Poleć znajomym Graczom!
Facebook1k
Facebook
Instagram1k