Ja i moja Bydgoszcz

Na początku zeszłego tygodnia byłem na urlopie w rodzinnych stronach, w których zahaczyłem o Bydgoszcz – miasto z którego pochodzę. Swoje miasto obserwuję cały czas. Niezmiernie miło jest mi widzieć jak się rozwija pod kątem rynku gier. Mamy Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, w którym prężnie kształci się GAMEDEC – kierunek na studiach dla przyszłych twórców i projektantów gier. Od niedawna mamy Cybermachinę w Bydgoszczy jako jedne z sześciu miast w Polsce, co też odwzorowuje pewien potencjał drzemiący w bydgoskich Graczach. Na moim obecnym wyjeździe moją główną uwagę przykuły jednak sklepy z grami i w sumie pewna ich specyfikacja…

Zdecydowałem się odwiedzić ulicę Śniadeckich – dla mnie bardzo istotną, ponieważ to na niej spędziłem swoje pierwsze lata życia. To również mieszkając właśnie tutaj byłem w posiadaniu mojego własnego, pierwszego urządzenia do grania – Pegasusa. W między czasie w domu przewinęły się także Atari, które mieli kuzyni. Jak dobrze pamiętam, również już wtedy Amiga pojawiła się w moim posiadaniu (ale mogło to być później i łączy mi się to w pamięci z odwiedzinami u babci – już dobrze nie pamiętam). To również w tych rejonach chodziłem na rynek aby poszukać stoisk, na których sprzedawano gry. Pamiętam do dziś jak na straganie oglądało się pudełka z grami (które po obrazkach bardzo słabo odwzorowywały kupowaną grę). Już chyba nawet wtedy miałem drobne przeświadczenie, że te dyskietki to nic innego jak tamtejsze „piraty”. Tak samo przegrywane gry na Amigę w jednym ze sklepów – ale kto by się wtedy tym przejmował – liczył się wybór! Pamiętam również jeden sklep z grami na konsole na tej ulicy. Dla mnie posiadanie gier oryginalnych nie było wtedy w cenie. Nie stać mnie było na to. Pamiętam jak w tym sklepie były gry na N64 i chyba później też na PSXa. Zapamiętałem je jako bardzo drogie dlatego tego sklepu nie odwiedzałem zbyt często.

Wracając po latach w te miejsca miałem nadzieję, że sklep ten nadal jest – ba, czułem podskórnie, że tak właśnie będzie, ponieważ w ubiegłych latach też go widywałem. I był! Ale zanim do niego doszedłem… natrafiłem na inny sklep z grami na tej samej ulicy! Mały sklep, niepozorny powiedziałbym. Ja w takich sklepach zawsze wypatruję gier starszych bo często są tanie. Gry na PS3 to cenowy standard zazwyczaj 40-60 zł. Ja chciałem jednak kupić sobie coś taniego na pamiątkę. W gablocie wypatrzyłem gry na PSXa. Dużo, około 30 sztuk. Pytam o cenę. Sprzedawca odpowiada, że wszystkie po 10 zł. Zaczynam przeglądać. I choć standardowo wypatruję dużo tanich tytułów dostępnych na Allegro to nagle… Puma Street Soccer. Coś mi się pomyliło, że to właśnie w ten tytuł zagrywałem się za dzieciaka. Co prawda zagrywałem, ale tylko w demo. Płyta w bardzo średnim stanie, odłożyłem na półkę. Przeglądam dalej i nagle zaćmienie mi minęło… Rany, znalazłem grę o której marzyłem aby mieć w oryginale! Właśnie tę o której przed chwilą zdawało mi się, że myślałem! Grę w którą faktycznie zagrywałem się za dzieciaka! To było… Chris Kamara’s Street Soccer!

Kto grał w ten tytuł? Po jego zakupie odpaliłem go niedawno u Grzegorza (pozdro) i młóciliśmy całą noc – on grał pierwszy raz. Na początku skwitował, że gra jest do bani… Wystarczył drugi mecz 🙂 Grę zakupiłem w sklepie Gold Game – dziękuję naprawdę bardzo! Moja dziecięca młodość i wspomnienia odżyły! Spełniło się jedno z moich marzeń 🙂 Ale co ze sklepem, który był na Śniadeckich od lat? Nie wiem czy to ta sama firma nadal, ale lokalizacja się zgadzała. Kilka metrów dalej trafiłem do Vimagco. Szybkie rozeznanie po sklepie i również natrafiłem na coś o czym myślałem od dłuższego czasu: Tony Hawk’s Undergorund 2 Remix (PSP) za 25 zł – moja Bydgoszcz mnie rozpieściła. Jakim moim zdziwieniem było kiedy idąc kolejnych kilka metrów dalej natrafiłem na trzeci sklep z grami na tej samej ulicy! Tym razem był to Gry-Sky, który najprawdopodobniej przeniósł się tutaj z innej lokalizacji (tak go zapamiętałem). W nim w moje ręce miało wpaść Onimusha: Dawn of Dreams (PS2) za 19 zł ale okazało się, że na sklepie nie było płyty… czy jakoś tak – trudno. Niemniej drogi Graczu jak będziesz w Bydgoszczy, koniecznie odwiedź ulicę Śniadeckich! Ba, ulica na której rosłem, doczekała się trzech sklepów z grami – miód na moje serce 🙂

Muszę też wspomnieć, że pierwszym sklepem który odwiedziłem był bydgoski CeX, który jak się dowiedziałem później, jest największym sklepem tej sieci w naszym kraju. Stamtąd również wziąłem coś na pamiątkę – The Suffering: Ties That Bind (PS2) za… 5 zł.

Mamy 3 sklepy na Śniadeckich, mamy CeXa na Gdańskiej, mamy bodajże dwa sklepy Lara Games, mamy Centrum Gier Szymongame i pewnie jeszcze jakieś o których nie wiem. Mamy Cybermachinę i mamy GAMEDEC. Swoje oddziały mają u nas Vivid Games i Huuuge Games. Ba, mamy też Pog(R)adajmy, z czego osobiście naprawdę jestem dumny (dziękuję Wam Michał Grochowski i pozostali organizatorzy!). Bydgoscy Gracze, mamy się z czego cieszyć.